Jak powszechnie wiadomo, każdy szanujący się fotograf-amator powinien posiadać w swojej kolekcji zdjęcia ptaków z pobliskiego parku ;) Kontynuując tę zacną tradycję wybrałam się do dublińskiego St. Stephen's Green.
After a lot of (i.e. way too much) deliberation I've decided to make this blog bilingual, though texts will not be exact translations... just so you know, the language with weird diacritics like "ą", "ś" etc. is Polish :)
Po (zdecydowanie zbyt ;)) długich rozważaniach doszłam do wniosku, że blog będzie dwujęzyczny, choć teksty w wielu przypadkach nie będą dokładnymi tłumaczeniami. Albo w ogóle będą o czymś innym ;)
Friday, 21 October 2011
Birds in St Stephen's Green
Shooting birds in parks is a real must for an amateur photographer ;) So here is my attempt at being part of this proud tradition and capturing birds at the lake in St. Stephen's Green in Dublin.
Jak powszechnie wiadomo, każdy szanujący się fotograf-amator powinien posiadać w swojej kolekcji zdjęcia ptaków z pobliskiego parku ;) Kontynuując tę zacną tradycję wybrałam się do dublińskiego St. Stephen's Green.
Jak powszechnie wiadomo, każdy szanujący się fotograf-amator powinien posiadać w swojej kolekcji zdjęcia ptaków z pobliskiego parku ;) Kontynuując tę zacną tradycję wybrałam się do dublińskiego St. Stephen's Green.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)















Czwarte zdjęcie jest najbardziej rozbrajające :)
ReplyDeleteJa z kolei często chodzę z fotografem na zabytkowe cmentarze. W tym roku, brzydko mówiąc, zaliczyłem Rakowicki i Salwatorski w Krakowie, a od wczoraj (brzydko mówiąc :)) penetruję (który to już raz?) warszawskie Stare Powązki. Zrobiłem też trochę zdjęć na Powązkach Wojskowych. A piszę tu o tym, dlatego że wczoraj na Powązkach przeżyłem deja vu z lektury "Mistrza i Małgorzaty" ganiając z aparatem za spaśnym czarnym kocurem. Efekty pewnie już niedługo na blogu.
W ogóle jestem przeciętnym fotografem, ale: 1) Może z czasem się wyrobię :) 2) To fajne uczucie samemu dostarczać ilustracji do bloga :)Pozdrawiam.
Jeżeli chodzi o pozowanie początkującym fotografom to kaczuchy rządzą bez dwóch zdań :)
ReplyDeleteCmentarze też są moim zdaniem świetnym pomysłem na ćwiczenie, w sumie może też powinnam zastanowić się nad wybraniem na jakiś tutejszy :) Pewnie są obfotografowane do granic możliwości, ale co tam - chodzi o naukę przecież :)
Muszę się kiedyś z Tobą podzielić zdjęciami, które zrobiła moja rodzina w parku w Cardiff. Tam naprawdę było kaczo i indyczo :)
ReplyDeleteCzuję się trochę niezręcznie robiąc zdjęcia na cmentarzach, przypominają się wtedy opowieści o indiańskich wodzach, którzy nie chcieli, żeby ich fotografować, bo uważali, że w ten sposób kradnie się ich duszę :) Na Powązkach ludzie są do tego przyzwyczajeni, wręcz nastąpiło przegięcie w drugą stronę i w słonecznie niedziele ludzie wloką się po niektórych alejkach, jak karawana przez pustynię, ale tylko na utartych szlakach (głównie do Niemena i z powrotem:) Mnie jako prawdziwego miłośnika historii, który w każdym nagrobku widzi osobną opowieść, oczywiście to absolutnie nie zadowala :)
Mam nadzieję, że w następny weekend pogoda się nie popsuję, wreszcie zmobilizuję się, żeby w niedzielę wstać o 8.00 i napatoczy mi się jakiś fotogeniczny kocurak :)