Friday, 21 October 2011

Birds in St Stephen's Green

Shooting birds in parks is a real must for an amateur photographer ;) So here is my attempt at being part of this proud tradition and capturing birds at the lake in St. Stephen's Green in Dublin.

Jak powszechnie wiadomo, każdy szanujący się fotograf-amator powinien posiadać w swojej kolekcji zdjęcia ptaków z pobliskiego parku ;) Kontynuując tę zacną tradycję wybrałam się do dublińskiego St. Stephen's Green.

















3 comments:

  1. Czwarte zdjęcie jest najbardziej rozbrajające :)

    Ja z kolei często chodzę z fotografem na zabytkowe cmentarze. W tym roku, brzydko mówiąc, zaliczyłem Rakowicki i Salwatorski w Krakowie, a od wczoraj (brzydko mówiąc :)) penetruję (który to już raz?) warszawskie Stare Powązki. Zrobiłem też trochę zdjęć na Powązkach Wojskowych. A piszę tu o tym, dlatego że wczoraj na Powązkach przeżyłem deja vu z lektury "Mistrza i Małgorzaty" ganiając z aparatem za spaśnym czarnym kocurem. Efekty pewnie już niedługo na blogu.

    W ogóle jestem przeciętnym fotografem, ale: 1) Może z czasem się wyrobię :) 2) To fajne uczucie samemu dostarczać ilustracji do bloga :)Pozdrawiam.

    ReplyDelete
  2. Jeżeli chodzi o pozowanie początkującym fotografom to kaczuchy rządzą bez dwóch zdań :)

    Cmentarze też są moim zdaniem świetnym pomysłem na ćwiczenie, w sumie może też powinnam zastanowić się nad wybraniem na jakiś tutejszy :) Pewnie są obfotografowane do granic możliwości, ale co tam - chodzi o naukę przecież :)

    ReplyDelete
  3. Muszę się kiedyś z Tobą podzielić zdjęciami, które zrobiła moja rodzina w parku w Cardiff. Tam naprawdę było kaczo i indyczo :)

    Czuję się trochę niezręcznie robiąc zdjęcia na cmentarzach, przypominają się wtedy opowieści o indiańskich wodzach, którzy nie chcieli, żeby ich fotografować, bo uważali, że w ten sposób kradnie się ich duszę :) Na Powązkach ludzie są do tego przyzwyczajeni, wręcz nastąpiło przegięcie w drugą stronę i w słonecznie niedziele ludzie wloką się po niektórych alejkach, jak karawana przez pustynię, ale tylko na utartych szlakach (głównie do Niemena i z powrotem:) Mnie jako prawdziwego miłośnika historii, który w każdym nagrobku widzi osobną opowieść, oczywiście to absolutnie nie zadowala :)

    Mam nadzieję, że w następny weekend pogoda się nie popsuję, wreszcie zmobilizuję się, żeby w niedzielę wstać o 8.00 i napatoczy mi się jakiś fotogeniczny kocurak :)

    ReplyDelete